Kochani, są tematy, przy których nie potrafię być grzeczna i wyważona. Ten jest jednym z nich. Tak jak w zeszłym roku, tak i w tym bez chwili wahania dołączam do kampanii Dzieciństwo bez przemocy, którą prowadzi Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Nagrałam dla niej krótkie wideo – w domu, w pasiastej bluzce, prosto do telefonu. Bo to nie jest temat od święta. To jest temat na codzienność.
CO TRZECI DOROSŁY WCIĄŻ MYŚLI, ŻE CZASEM MOŻNA
Według danych zebranych przez fundację co trzeci Polak wciąż uważa, że są sytuacje, w których można uderzyć dziecko. Co trzeci. Rozejrzyjcie się na placu zabaw, w kolejce w sklepie, na rodzinnym obiedzie. Statystycznie ktoś z tych ludzi tak myśli.
W nagraniu mówię o liczbach w zaokrągleniu, a dokładne są na stronie kampanii: 32% dzieci doświadcza przemocy ze strony dorosłych, 87% – ze strony rówieśników. Z tegorocznego badania fundacji wynika też, że tylko 20% badanych uważa, że na dziecko nigdy nie powinno się krzyczeć.
Kto za to odpowiada? Nie dzieci. My, dorośli. Przemoc rówieśnicza też nie bierze się znikąd. Dzieci uczą się od nas, jak się rozwiązuje konflikty, jak się mówi do słabszego i co się robi, kiedy puszczają nerwy. Przemoc rodzi przemoc. Zawsze tak było, jest i będzie.
Tegoroczna edycja kampanii ma hasło „Przemoc odbiera dzieciom moc” i mocno przypomina, że przemoc to nie tylko uderzenie. To także krzyk, wyśmiewanie, zawstydzanie. Coś, czego z zewnątrz nie widać, a co zostaje w dziecku na bardzo długo.
NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK „BEZSTRESOWE WYCHOWANIE”
Chcę to powiedzieć raz, bardzo głośno i dosadnie. Ile razy słyszałam, że jak ktoś nie daje klapsa, to wychowuje „bezstresowo”, a potem „wyrośnie mu na głowę”? To hasło nie istnieje. Jest wymówką.
Jest wychowanie, w którym rodzice widzą i szanują małego człowieka. Poświęcają mu czas. Dają uwagę. Stawiają granice, ale bez strachu i bez bólu. Albo jest brak wychowania – i nie, nie o to chodzi. Pomiędzy tymi dwiema rzeczami nie ma żadnej trzeciej drogi, w której klaps jest „metodą”.
Pisałam o tym już w 2018 roku, w tekście „Nie zgadzam się na bicie dzieci. A czy Ty dajesz klapsy?”. Minęło osiem lat, Tymek wyrósł, a ja zdania nie zmieniłam ani o milimetr. Klaps to przemoc fizyczna. Efekt jest natychmiastowy, bo dziecko się wystraszy i wycofa. Tylko że to nie jest szacunek. To jest strach.
I wiecie co? Nikt nie mówi, że to łatwe. Każdy rodzic ma dni, kiedy cierpliwość kończy się szybciej niż kawa w kubku. Trudniej jest tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Ale dziecko uczy się nie z tego, co mówimy, tylko z tego, co robimy, kiedy jest trudno.
CO MOŻECIE ZROBIĆ JUŻ DZIŚ
- Zajrzyjcie na stronę kampanii dziecinstwobezprzemocy.pl i zobaczcie dane. Na spokojnie, przy herbacie. One robią wrażenie.
- Podpiszcie manifest kampanii na stronie Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. W nagraniu mówię „petycja” – na stronie nazywa się to manifest. Zajmuje minutę.
- Jeśli pracujecie w przedszkolu, szkole albo domu kultury – placówka może zgłosić swoją inicjatywę albo dołączyć do finału 19 listopada, kiedy budynki w całej Polsce świecą się na czerwono na znak sprzeciwu wobec krzywdzenia dzieci. Szczegóły są na stronie kampanii.
- Reagujcie. Kiedy na ulicy ktoś szarpie dziecko albo na nie wrzeszczy, nie odwracajcie wzroku. Czasem wystarczy jedno spokojne zdanie, żeby dorosły się zatrzymał.
To wszystko są maleńkie kroki. Ale kiedy robimy je wszyscy, stają się dużymi krokami. Może pomożemy chociaż jednemu dziecku. Już warto.
Więcej o pracy fundacji, w tym o pomocy dla dzieci i rodziców, znajdziecie na fdds.pl.
Na koniec pytanko do Was, bo bardzo mnie to ciekawi: czy Wy też słyszeliście kiedyś „bezstresowe wychowanie” jako zarzut? I co wtedy odpowiedzieliście?
Z serca, Alicja
